Radiestezja nieznana i znana.

Posługiwano się nią już w starożytności. Dziś musi zmagać się z absurdalnymi oskarżeniami o rzekomo magiczne działanie, podczas gdy w rzeczywistości w jej przypadku mamy do czynienia z biofizyką i wykorzystywaniem naturalnym praw przyrody. Dobrze udokumentowane badania oraz eksperymenty nie pozostawiają co do tego żadnych wątpliwości.
Radiestezja już przed wiekami ważną rolę odgrywała zwłaszcza w Chinach, gdzie domy i świątynie sytuowano w miejscach, w których środowisko wywierało najkorzystniejszy wpływ na ludzkie organizmy. Jej znaczenie doceniano niegdyś także w Europie; tzw. kamienie węgielne w narożnikach domów układano tam w taki sposób, by tłumiły negatywne dla człowieka promieniowanie. Zwyczaj ten na Starym Kontynencie jest zresztą nadal kultywowany, mimo prób etykietowania radiestezji przez przedstawicieli Kościoła. Utrzymują oni z uporem godnym lepszej sprawy, że wspomniana technika pozyskiwania informacji stanowi element magii, wykorzystującej siły nieczyste. Zdumienie budzi fakt, iż tego rodzaju podejście lansowane jest dziś, w dobie rewolucji naukowej.
Również materialistycznie zorientowana nauka nie była łaskawa dla radiestezji. Uznała ona ją z góry za oszustwo, a w najlepszym razie za zabobon. Tymczasem ludzie od lat z powodzeniem stosują technikę anomalnego poboru informacji, która wykorzystuje różdżkę lub wahadełko w charakterze komunikatora podświadomości.
„Nowe prawdy zawsze początkowo uważane są za herezje”.
Thomas H. Huxley
Naukowe badania tego zjawiska na szerszą skalę podjęto dopiero w XX wieku. W 1931 roku zapoczątkował je m.in. włoski neuropsychiatra, prof. Fernando Cazzamalli z Uniwersytetu w Modenie, który zasłynął jako pierwszy badacz elektromagnetycznego promieniowania mózgu. Do prac eksperymentalnych wykorzystano stadion w Weronie, gdzie w różnych miejscach zakopano bloki ołowiu, brązu, żelaza, aluminium, miedzi i poprowadzono rurociąg z wodą. Swoje zdolności zademonstrowało tam ośmiu różdżkarzy. W przypadku pięciu z nich doświadczenia wypadły w pełni pozytywnie. Radiesteci wykrywali wodę i zakopane metale. Nie reagowali tylko na aluminium.
W Anglii badania nad radiestezją w latach 30-tych XX wieku prowadził brytyjski archeolog prof. Thomas Charles Lethbridge z Cambridge University. Ustalił on, że długość wahadełka determinuje rodzaj odnajdywanej substancji. Stwierdzono też, że radiestezja przynosi dobre rezultaty jedynie wtedy, gdy radiestecie uda się odpowiednio skoncentrować na poszukiwanym obiekcie. Równie dobre wyniki skuteczności radiestezji uzyskiwał dr Zaboj V. Harvalik, profesor fizyki na Uniwersytecie Arkansas.
W roku 1949 zostały opublikowane wyniki prac holenderskiego geofizyka dr. Solco Walie Trompa (Bioclimatological Research Center, Leiden), który podjął próbę wyjaśnienia fenomenu różdżkarskiego na gruncie praw fizycznych. Niewiele osób zdaje sobie przy tym sprawę, że jeden z największych naukowców wszech czasów Albert Einstein przeprowadzał pomyślnie zakończone eksperymenty z różnymi przyrządami radiestezyjnymi.
Doszedł on do wniosku, że radiestezja wykorzystuje intuicję, skłaniając się tym samym do uznania niekonwencjonalnego mechanizmu działania zjawiska, ponieważ intuicja związana jest z wykorzystywaniem zasobów informacyjnych podświadomości.
W czasach nam współczesnych fenomen radiestezji zainteresował dr. Hansa-Dietera Betza, profesora fizyki na Uniwersytecie w Monachium. Współpracując od połowy lat 80. z zespołem niemieckiej organizacji Deutsche Gesellschaft für Technische Zusammenarbeit (zajmującej się doradztwem technicznym w krajach rozwijających się), kierowanym przez inż. Hansa Schrötera – doświadczonego hydrologa z wybitnymi uzdolnieniami radiestezyjnymi – profesor Betz przekonał się, że różdżkarstwo stosowane przez Schrötera odnosiło oszałamiający sukces tam, gdzie zespoły posługujące się przy lokalizacji wód głębinowych metodami konwencjonalnymi nie mogły pochwalić się większymi osiągnięciami. Na dużych obszarach Sri Lanki, gdzie – pamiętajmy o tym – mapy i roślinność nie dostarczają zbyt wielu wskazówek na temat obecności wód gruntowych, zespół Schrötera wywiercił 691 studni, zaopatrując miasto Vavuniya i 350 wsi w dystrykcie Mullaitivu w wodę. W 96% wierceń trafiono na wodę, co jest wyjątkowo wysokim wskaźnikiem, przy czym 80% studni charakteryzowało się wysoką wydajnością.
Wyniki uzyskane przez Schrötera zdumiały niemieckiego geofizyka prof. Hansa Berckhemera (Goethe University we Frankfurcie nad Menem), bowiem studnie wywiercone według jego wskazań zwykle nie docierały do dużych zbiorników wód podziemnych, lecz trafiały na wodę płynącą pomiędzy wąskimi pęknięciami w skałach leżących głęboko pod powierzchnią ziemi. W takich sytuacjach skuteczność wierceń jest zazwyczaj o wiele niższa niż 50%. Dodajmy, że ów sukces nie był przypadkowy, gdyż zespół powtórzył go w innych regionach świata, w równie trudnych warunkach geologicznych. Schröter potrafił lokalizować wodę podając dokładną głębokość odwiertu. Jeszcze przed rozpoczęciem wierceń wiedział, czy znajdujące się w ziemi zasoby będą wystarczające, by zaspokoić lokalne potrzeby.
Prof. Hans D. Betz opublikował wyniki swoich wieloletnich badań nad radiestezją w 1995 roku. Wśród nich najbardziej znany jest tzw. eksperyment monachijski, realizowany w latach 1987-89. W 900 indywidualnych testach przebadano wówczas skuteczność 43 radiestetów, którzy mieli zlokalizować przebieg rur z bieżącą wodą znajdujących się pod podłogą pomieszczenia doświadczalnego. Badania te nie dały zadowalających wyników, co skwapliwie wykorzystano do zdyskredytowania fenomenu radiestezji. Warto jednak podkreślić, że niektóre serie wspomnianych testów (realizowanych zawsze przez te same osoby) wykazały bardzo wysoką istotność statystyczną. Prawdopodobieństwo przypadkowości trafień tych radiestetów w prowadzonych badaniach oceniono na 1:1000, a w wypadku eksperta GTZ Hansa Schrötera było ono jeszcze niższe i wynosiło 1:1700. Co więcej, siedem spośród testowanych osób sukcesywnie powtarzało prawidłowe rozpoznania radiestezyjne. Udział przypadku w ich rezultatach to 1:1000000.
Radiestezja jest techniką poszukiwania informacji na tyle skuteczną, że nawet w krajach, gdzie trendy rozwojowe wyznaczał w nauce wyłącznie materializm, próbowano zidentyfikować wykorzystywane przez nią mechanizmy.
W ZSRR w 1968 roku została powołana Międzyresortowa Komisja do Badań Zjawisk Biofizycznych – instytucja zajmująca się przede wszystkim zastosowaniem różdżkarstwa w geologii, archeologii i kryminalistyce. Zespół przewodniczącego tej komisji geologa prof. Nikołaja N. Soczewanowa przeprowadził w Leningradzie badania elektrokardiograficzne osób w ruchu, które przechodziły m. in. nad miejscem przepływu strumienia wody, przy czym ludzie ci nie byli informowani o lokalizacji strumienia. Mimo to w momencie, gdy radiesteci znajdowali się nad strumieniem wody zapis EKG wykazywał u nich za każdym razem wyraźne zmiany.
Uzyskane wyniki potwierdziły ustalenia holenderskiego geofizyka dr. Solco W. Trompa, prowadzącego badania radiestezji na zlecenie UNESCO. Stwierdził on, że reakcje ludzkiego organizmu na wodę lub złoża minerałów pod ziemią dają się dokładnie mierzyć za pomocą EKG. Prowadzący podobne eksperymenty niemiecki geolog, prof. dr J. Walther z Uniwersytet w Halle wykazał, że u radiestety, który znajduje się nad podziemnym strumieniem wody, tętno przyśpiesza, a ciśnienie krwi się podnosi.
Także w Instytucie Higieny Pracy i Chorób Zawodowych Akademii Nauk Medycznych ZSRR przeprowadzano systematyczne badania, których wyniki w pełni potwierdziły oddziaływanie cieków wodnych na ludzki organizm. Stwierdzono, że płynąca pod ziemią woda powoduje m.in. zmiany w bioelektrycznych czynnościach mózgu i funkcjonowaniu tarczycy, zaburzenia w układzie krzepliwości krwi oraz odchylenia od normy w jej morfologii, zwiększenie wydzielania histaminy, zmiany patologiczne naczyń krwionośnych na skutek zaburzeń wegetatywnych, nienormalną potliwość, bóle głowy, wahania ciśnienia krwi, częstotliwości pulsu itd.
Przypisy:
1 Elektromiografia (EMG) – rejestracja zmian bioprądów w mięśniach, powodujących zmianę ich napięcia.
2 Miotencjometria – rejestracja zmian potencjału polaryzacji ładunku elektrycznego wnętrza komórki w stosunku do błony komórkowej.
3 Piezoelektryczność – odwracalne zjawisko generowania elektrycznego potencjału w obiektach poddawanych mechanicznemu ściskaniu lub rozciąganiu. Prosty efekt piezoelektryczny polega na występowaniu ładunków elektrycznych w skutek naprężeń i deformacji mechanicznych, odwrotny zaś na pojawieniu się naprężeń i deformacji mechanicznych pod wpływem zmian pola elektrycznego.
4 Anizotropowy – wielopostaciowy, łączący cechy fazy krystalicznej i bezpostaciowej.
5 Tekstury – ciała zawierające krystaliczne agregaty z zorientowanymi kryształami, posiadającymi własności piezoelektryczne.
6 Efekt elektroforowy – zjawisko polegające na poruszaniu się naładowanych cząstek pod działaniem pola elektrycznego w nieruchomym ośrodku rozpraszającym.
7 Stała dielektryczna (przenikalność elektryczna) – wielkość charakteryzująca właściwości elektryczne środowiska.
8 Engram – ślad pamięciowy, zmiana pozostawiona w danym układzie w skutek jakiegoś oddziaływania. Stanowi ona później podstawę dla odtworzenia minionych zdarzeń.
Najbardziej interesujące wyniki doświadczeń przedstawił jednak czeski neurolog i psychotronik dr Jiři Bradna, który badał napięcie mięśni człowieka trzymającego różdżkę za pomocą trzech metod: elektromiografii1 igłowej, powierzchniowej oraz miotencjometrii2. Reakcje mięśniowe na wodę i żelazo analizowano w warunkach laboratoryjnych, przy czym badania kontrolne prowadzono również w miejscach neutralnych, gdzie nie było żadnej z tych substancji. Okazało się, że mięśniami, których skurcze powodują ruch różdżki, są głównie zginacze i prostowniki przedramienia. Zbliżeniu się do wody towarzyszyła zawsze reakcja w postaci zwiększenia częstotliwości i amplitudy prądów czynnościowych w zginaczach, natomiast pod wpływem metalu obserwowano ruch różdżki ku dołowi na skutek reakcji prostowników. Pomiary miotencjometryczne wykazały, że napięcie mięśni ulegało zmianie pod wpływem wody i metalu także wtedy, gdy dłonie nie trzymały różdżki.
Jest to bardzo ważna konkluzja, ponieważ dowodzi ona, że to ciało biologiczne reaguje na odbierany sygnał, a różdżka czy wahadło wykorzystywane są jedynie jako wskaźniki odbieranego sygnału.
Fizyczną interpretację obserwowanych zjawisk zaproponował polski naukowiec, prof. Stefan Manczarski z Politechniki Warszawskiej, który wykrył występowanie silnego efektu piezoelektrycznego3 w żywych tkankach. Teoria piezoelektryczności kryształów została rozszerzona w wyniku rozwoju nauki na ciała anizotropowe4, w tym także tekstury5. Żywa tkanka stanowi teksturę, tzn. mieszaninę substancji bezpostaciowych z wtrąceniami różnych ciał krystalicznych. Fakt ten powoduje występowanie w tkankach zarówno prostego, jak i odwrotnego efektu piezoelektrycznego. Z badań prof. Manczarskiego wynika, że efekt piezoelektryczny w tkankach (podobnie jak w polimerach) ma charakter punktowy (mówiąc innymi słowy wywołuje on punktowy, krótkotrwały ucisk mechaniczny na różne ich fragmenty). Powstawanie punktowych kilkudziesięciowoltowych napięć może być z kolei tłumaczone efektem elektroforowym6 w wyniku dużej wartości stałej dielektrycznej7 przy słabej przewodności elektrycznej. W nasileniu tego efektu dużą rolę może odgrywać obecność w tkankach kwasu dezoksyrybonukleinowego (DNA), który ma niezwykle wysoką wartość stałej dielektrycznej (DNA jest polimerem).
Jak z tego widać, nie wszyscy naukowcy z pogardą odnoszą się do radiestezji i prowadząc badania tego zjawiska starają się dociec mechanizmów odpowiedzialnych za jego występowanie.
Większość teorii naukowych zakłada wykorzystywanie przez radiestezję jakiegoś rodzaju promieniowania emitowanego lub przetworzonego przez poszukiwany obiekt. Prof. Stefan Manczarski (podobnie jak wcześniej dr Solco W. Tromp) uważał, że jest to promieniowanie elektromagnetyczne o bardzo szerokim paśmie częstotliwości. Także wielu badaczy radzieckich wyrażało zdanie, że promieniowanie elektromagnetyczne stanowi przyczynę powstawania efektu biofizycznego w postaci zwiększonego napięcia mięśni. Ponieważ pola elektromagnetyczne i magnetyczne są ze sobą wzajemnie powiązane, prowadzone badania wpływu pola geomagnetycznego na zjawiska Psi zdają się podważać słuszność tej koncepcji ze względu na sterującą rolę świadomości w radiestezji. Aktywność geomagnetyczna ma wpływ na aktywność Psi wyłącznie w ramach wąskiego okna czasowego lokalnego czasu gwiazdowego. Poza tym wąskim przedziałem wpływ pola geomagnetycznego na sprawność Psi jest praktycznie równy zeru. Podobne stanowisko w sygnalizowanej kwestii zajął prof. Vincent Reddish – szkocki astronom z Uniwersytetu w Edynburgu, który także poszukiwał fizycznych uwarunkowań radiestezji. Rezultaty przeprowadzonych przez niego testów, które opublikował w 1993 roku, potwierdzały istnienie oddziaływania o cechach ściśle fizycznych, ale jego zdaniem nie było to promieniowanie elektromagnetyczne.

Bardzo interesującą fizyczną interpretację wyników badań radiestezji sformułował polski naukowiec, mgr inż. Jerzy Woźniak z Wojskowej Akademii Technicznej w Warszawie (zob. Nowoczesna radiestezja – fizyka zjawisk różdżkarskich, Wydawnictwo KOS, Katowice 1995). Jego zdaniem radiestezja jest wynikiem oddziaływań czysto fizycznych, zatem w fenomenie tym nie ma niczego niezwykłego czy niesamowitego. Można się całkowicie zgodzić z tym twierdzeniem, ponieważ odbiór sygnałów podprogowych przez naszą podświadomość również należy zakwalifikować do oddziaływań fizycznych.
Zgodnie z hipotezą wysuniętą przez Jerzego Woźniaka, za zjawiska radiestezyjne odpowiedzialne jest promieniowanie Ziemi, będące następstwem procesów zachodzących w gorącym wnętrzu naszej planety. Promieniowanie to ma charakter falowy, a w polu geomagnetycznym ulega odchyleniu, powodując powstanie na powierzchni Ziemi układu fal stojących, znanego jako tzw. siatka szwajcarska lub siatka Hartmanna. Linie strzałek i węzłów tej siatki pokrywają się z przebiegiem ziemskich południków i równoleżników, lecz oczka siatki są zniekształcane w skutek zakłóceń promieniowania w powierzchniowej warstwie skorupy ziemskiej. W polu magnetycznym Ziemi promieniowanie to ulega także polaryzacji skrętnej (spiralnej) w efekcie oddziaływania linii sił pola magnetycznego, co powoduje jego rozszczepienie na szereg tzw. kolorów radiestezyjnych (prążków widmowych) o zróżnicowanej długości fali. Nie mają one nic wspólnego z kolorami elektromagnetycznego światła widzialnego. Cykl kolorów radiestezyjnych powtarza się wielokrotnie wzdłuż całego zakresu pasma ziemskiego promieniowania, a największa wrażliwość radiestezyjna człowieka przypada na podzakresy 4-6 tego pasma. I właśnie na nie skalowane są zwykle przyrządy radiestezyjne. Promieniowania tego nie potrafimy jeszcze mierzyć za pomocą urządzeń stricte technicznych. Jedynym dostępnym detektorem są na razie żywe organizmy.
Wyniki prowadzonych badań sugerują, że nasze ciała biologiczne nie tylko odbierają ziemskie promieniowanie, ale wręcz nie mogą się bez niego obejść, podobnie jak w przypadku tlenu czy wody.
Wiele wskazuje na to, że właśnie to promieniowanie stanowi dla ciał biologicznych niewyczerpane źródło energii, która – zasilając nasze biopola – stale wykorzystywana jest przez ciało w organizacji ich procesów życiowych. Wielowiekowe badania wpływu tzw. energii życiowej na żywe organizmy wykazują, że jej przepływ przez organizm jest precyzyjnie regulowany, a każde zakłócenie wspomnianego procesu powoduje wytrącenie ustroju ze stanu równowagi i może prowadzić do stanów chorobowych.
Procesy, o jakich mowa, przebiegają na poziomie podświadomości, wskutek czego pozostają dla nas nieuchwytne. Jednakże w tzw. zmienionym stanie świadomości każdy może wyraźnie wyczuć spiralną polaryzację fal promieniowania przenikającego nasze ciała. Spiralny wir jest szczególnie dobrze wyczuwalny wzdłuż rdzenia kręgowego (w tradycji hinduskiej nosi on nazwę kundalini). Wirowy ruch pola biologicznego dobrze wyczuwa się też na wewnętrznej stronie wyjątkowo wrażliwych dłoni. Wrażenia te dobrze korespondują z wynikami badań Jerzego Woźniaka i przedstawioną przez niego hipotezą wykorzystania promieniowania Ziemi przez żyjące na niej organizmy biologiczne.
Jerzemu Woźniakowi zawdzięczamy także wiele innych interesujących ustaleń dotyczących radiestezji. Promieniowanie Ziemi (jak każde) może być pochłanianie, uginane, albo odbite. Każdy obiekt poddany tam promieniowaniu pochłania więc jego część, resztę zaś rozprasza. Wokół obiektu pojawiają się prążki widmowe (kolory radiestezyjne), a ich liczba jest charakterystyczna dla danego materiału. Także kierunek wektora wypadkowego, będącego sumą geometryczną wszystkich prążków interferencyjnych, okazuje się dla każdego materiału inny. Obie te właściwości mogą posłużyć jako cecha rozpoznawcza poszukiwanego materiału. Umożliwia to identyfikację pierwiastków, związków chemicznych, a nawet prostych organizmów.
Wszelkie zaburzenia w odbieranym przez nasze ciała promieniowaniu Ziemi rejestrowane są w ludzkiej podświadomości. Reagując na płynące stamtąd bodźce, skurcze mięśni powodują ruch różdżki czy wahadła zgodny z naszym świadomym założeniem mentalnym. Przyrząd radiestezyjny odgrywa tu jedynie rolę wskaźnika. Na tym jednak nie koniec.
Badania wykazały, że przyrząd radiestezyjny może odgrywać także rolę anteny wzmacniającej odbierany sygnał promieniowania Ziemi, jeśli jego parametry zostaną odpowiednio dostrojone do rodzaju sygnałów, które chcemy odebrać.
Kwestia rodzaju promieniowania używanego w radiestezji nie wyczerpuje jednak sprawy, ponieważ dane doświadczalne wykazały, że wśród mechanizmów przez nią wykorzystywanych należy brać pod uwagę także działanie naszej świadomości. Prążków widmowych wokół poszukiwanych radiestezyjnie obiektów nie zobaczymy za pomocą zmysłu wzroku. Najwyraźniej przy posługiwaniu się tą techniką nasza świadomość angażuje zarówno prawa fizyczne, jak i swoje ciało biologiczne pozostające w układzie wzajemnie sprzężonym. Tym samym radiestezję należy traktować jako formę postrzegania anomalnego, w którym wykorzystuje się proste przyrządy w charakterze wzmacniaczy sygnałów i czytników danych odbieranych w sposób pozazmysłowy. Informacji tej towarzyszą niekiedy dodatkowe odczucia ciepła, zimna, szorstkości czy łaskotania, nie mające jednak nic wspólnego ze zmysłowym odbiorem rzeczywistości. Niektórzy radiesteci są nawet w stanie zobaczyć kolory radiestezyjne. Są to dodatkowe podprogowe komunikaty, które nasza aktywna świadomość przekształca w mózgu (osobistym komputerze) w znane sobie wrażenia. Funkcję operatora pełni tu nasza świadomość, a dokładniej: kompleks świadomościowy – postulowany przez niektórych neurologów i fizyków organizator naszego procesu życiowego. Poczynione założenia mentalne sprawiają przy tym, że pozyskiwanie informacji podprogowych przez aktywną świadomość w sferze radiestezji dokonuje się w sposób wyjątkowo czytelny.
Jak już wcześniej wspomniano, niejednokrotnie zdarza się, że różdżkarz rozwiązuje problem, z którym nie radzi sobie nowoczesna aparatura techniczna. Milionowe oszczędności wynikające z zastosowania radiestezji w poszukiwaniach geologicznych lepiej przemawiają za użytecznością tej metody niż jakiekolwiek argumenty konwencjonalnej nauki, broniącej się przed uznaniem realności obserwowanego zjawiska. Znane są jednak również inne praktyczne korzyści wynikające z wykorzystywania radiestezji.
Podczas wojny w Wietnamie geodeta i różdżkarz Louis Matacia z Wirginii zaproponował oficerom marynarki wojennej pomoc w wyszukiwaniu za pomocą radiestezji podziemnych korytarzy i komór wykorzystywanych przez żołnierzy Vietcongu. Sytuacja na froncie była tak poważna, iż propozycja została przyjęta.
Matacia został poproszony o zademonstrowanie swoich możliwości. W bazie wojskowej, gdzie młodzi marines trenowali przed wyruszeniem do Wietnamu, znajdowała się wierna kopia wietnamskiej wioski z systemem króliczych jam i podziemnych korytarzy. Żadne skomplikowane urządzenia pomiarowe nie były w stanie ich wykryć, natomiast Matacia precyzyjnie zlokalizował podziemny system. Jego uwadze nie uszła żadna tajna komora, a zaskoczenie osiągniętym wynikiem okazało się całkowite.
Niestety wojskowi eksperci ostatecznie odrzucili projekt Matacci, przypisując uzyskane rezultaty przypadkowi. Inaczej zareagowały walczące oddziały, gdzie nie miano oporów przed akceptacją sprawdzonej już metody (fot. 7). W efekcie liczne patrole oprócz nowoczesnego sprzętu zabierały do dżungli także różdżki lub wahadełka, które znakomicie sprawdzały się w terenie.
Louis Matacia miał spore osiągnięcia w zakresie różnych wariantów radiestezji stosowanej. Zajmował się lokalizacją złóż ropy, minerałów, podziemnych cieków wodnych, jaskiń, wykopalisk archeologicznych itp. Notabene warto odnotować, że, biorąc pod uwagę opór konwencjonalnej nauki przed uznaniem osiągnięć psychotroniki, z wykorzystaniem radiestezji w archeologii spotykamy się zaskakująco często. Np. przy wyznaczaniu stref prowadzonych prac wykopaliskowych z radiestezji korzystał wspomniany wcześniej brytyjski archeolog i parapsycholog dr Thomas Charles Lethbridge Nie był on zresztą jedynym naukowcem korzystającym z dobrodziejstw radiestezji. Do lokalizacji wykopalisk wykorzystywał ją również kanadyjski archeolog prof. J. Norman Emerson (University of Toronto), współpracujący z ekstrasensem Georgem McMullenem. McMullen z powodzeniem lokalizował wykopaliska na terenie Kanady, Egiptu, Ekwadoru, Kolumbii, Francji i Izraela. Prof. Emerson dla tego rodzaju poszukiwań wprowadził nawet specjalne określenie – archeologia intuicyjna (o sprawach tych piszemy w artykułach z cyklu Archeologia parapsychiczna – przyp. red. NŚ).

Poszerzenie wiedzy o tym zagadkowym procesie, a także weryfikacja jego użyteczności oraz potencjalnej zgodności z konwencjonalną nauką, stały się celem badań grupy amerykańskich naukowców z Departamentu Zasobów Naturalnych i Ich Ochrony w stanie Montana (Montana Department of Natural Resources and Conservation) pod kierownictwem archeologa Patricka Rennie. Zespół ten również korzystał z umiejętności radiestezyjnych George’a McMullena. W badaniach szukano terenów zamieszkiwanych przez prehistoryczne ludy na terenie stanu Montana. Dla wielu ludzi intuicyjna archeologia to zagadnienie dyskusyjne, ponieważ intuicja wydaje się nie do pogodzenia z konwencjonalną nauką. Tymczasem McMullen wskazując miejsca siedzib dawnych Indian zdawał jednocześnie relację z trybu ich życia, postępu w rozwoju, zachowań socjalnych i zwyczajów. Stwierdził, że na tym terenie żyły trzy różne kultury, których ślady będzie można znaleźć na różnych głębokościach. Najstarsza kultura znajduje się pod warstwą żwiru naniesionego przez powódź lub inny kataklizm. W tej najstarszej warstwie będzie można znaleźć narzędzia kamienne.
McMullen określił nawet zmieniające się warunki klimatyczne w przeszłości w tym rejonie. Twierdził też, że wyczuwa pola energetyczne pozostawione przez ludzi, którzy żyli tam przed wiekami.
Już wstępne wyniki prac wykopaliskowych okazały się całkowicie zgodne z informacjami przekazanymi przez McMullena, przy czym wielu z nich nie mógł znać wcześniej z żadnego źródła. Dalsze wykopaliska odsłoniły także zapowiedzianą warstwę żwiru, pod którą odnaleziono ślady najstarszej cywilizacji. Oznaczało to, że intuicyjna archeologia okazała się bardzo użytecznym narzędziem, zdecydowanie ułatwiającym pracę dzięki stosunkowo łatwo dostępnej wiedzy. Wiedza ta dostarczała nad wyraz interesujące informacje o znaleziskach, rozszerzając tradycyjne możliwości interpretacyjne, oparte zwykle w znacznej mierze na spekulacjach.
Badania zespołu Patricka Rennie udowodniły przede wszystkim, że fenomenowi radiestezji mogą towarzyszyć z powodzeniem inne zjawiska anomalne, a w konkretnym przypadku telegnozja (zdalne postrzeganie) poprzez czas.
Analizując wypowiedź McMullena i rezultaty eksperymentów można też odnieść wrażenie, że każdy rodzaj promieniowania pozostawia w materii trwały ślad. Najwyraźniej każde oddziaływanie o silnym ładunku energetycznym zapisuje w strukturze materii informację, którą można odczytać nawet po wielu latach, jeśli wykorzysta się w tym celu możliwości energetyczno-informacyjnego kompleksu świadomościowego. Sprawą do wyjaśnienia pozostaje, czy informacja ta zapisywana jest w strukturze substancjalnej materii (w postaci tzw. engramów8, których istnienie sugerują niektórzy przedstawiciele nauki), czy też w strukturze przenikających naszą rzeczywistość fizycznych pól energetyczno-informacyjnych, także uważanych dziś za formę istnienia materii. Biorąc pod uwagę korpuskularno-falową naturę materii można z powodzeniem założyć, że słuszne są obie hipotezy, przedstawiające to samo zjawisko z dwóch różnych punktów widzenia. Przeprowadzone badania wykazały tym samym, że organizmy żywe stanowią źródło swoistego promieniowania, a holograficzny zapis przekazanej w ten sposób informacji możliwy jest do odczytania na drodze telegnozji.
Niektórzy radiesteci są w stanie odczytać taki hologram w zmienionym stanie świadomości w postaci wizji, a zjawisko to należałoby określić jako anomalne postrzeganie z wykorzystaniem śladu.
Badania udowodniły po raz kolejny, że dzięki anomalnemu postrzeganiu nie jesteśmy zdani wyłącznie na czcze domysły. Jest ono źródłem wiedzy, którą trzeba wykorzystywać. Dlatego nauka coraz częściej powinna korzystać w pracach badawczych z możliwości dostępnych naszej świadomości. Warto zwrócić również uwagę na fakt, że przypadek McMullena nie jest jedynym, który pozwala domniemywać, iż różne odmiany kognicji anomalnej bazują na tych samych mechanizmach działania świadomości. Powoduje to, iż w trakcie prowadzenia eksperymentu różne formy kognicji anomalnej często występują równolegle obok siebie.
Ponieważ nie da się kwestionować skuteczności radiestezji, można próbować ją ośmieszać lub ignorować. To charakterystyczny sposób podejścia konwencjonalnej nauki do niemile widzianej techniki pozyskiwania danych. Tymczasem analiza tego zjawiska wykazała, że wśród osób przebadanych większość wykazywała w mniejszym lub większym stopniu uzdolnienia radiestezyjne. Tak wysoki procent uzdolnionych spowodowany był prawdopodobnie wyjątkowo prostym sposobem komunikowania się świadomości z podświadomością.
Nic nie wskazuje na to, by tylko nieliczni wykazywali uzdolnienia radiestezyjne – prawdopodobnie mają je wszyscy. Oznaczałoby to, że każdy człowiek może nauczyć się radiestezji.
Trzeba jednak zdawać sobie sprawę z faktu, iż jest to umiejętność, którą warto nie tylko posiąść, ale i rozumieć, co umożliwia interpretowanie dostarczanych dzięki niej informacji.
Oczywiście trudno przeoczyć fakt, że wiele eksperymentów radiestezyjnych dało wyniki niezadowalające. Człowiek ma wprawdzie wrodzone zdolności wykrywania anomalii w promieniowaniu Ziemi, są to jednak zawsze pomiary subiektywne i podatne na warunki, w jakich prowadzi się eksperyment. Powoduje to często rozbieżności w przypadku badań porównawczych, odbywających się z udziałem wielu radiestetów. Rozbieżności tych można uniknąć stosując dodatkowe przyrządy rozszerzające możliwości podstawowych narzędzi radiestezyjnych. Bazują one również na znanych oddziaływaniach fizycznych, bowiem zasady ich funkcjonowania dają się bez trudu zinterpretować przy założeniu wykorzystywania przez tę technikę falowego charakteru promieniowania Ziemi. Takimi dodatkowymi przyrządami są np. linijka radiestezyjna, kątomierz radiestezyjny, radiestezyjny miernik prędkości przepływu płynów, ciśnienia czy temperatury, a także wibratory opóźniające rozchodzenie się fal. Wszystkie te instrumenty wykorzystują właściwości promieniowania Ziemi, rozszerzając w sposób istotny nie tylko możliwości samej radiestezji, ale i zakres wrażliwości radiestety. Co więcej, były one znane już w starożytności.
Radiestezja jest najczęściej stosowana do poszukiwań wody, minerałów, zakopanych obiektów, itp. Niektórzy radiesteci są w stanie odnaleźć je także na mapie, przy czym w tym ostatnim przypadku skuteczniejsze od różdżki okazuje się wahadełko. Efektywność tego rodzaju poszukiwań z użyciem mapy wyraźnie świadczy o tym, że technika radiestezyjna z całą pewnością bazuje także na potencjale naszej świadomości, bowiem w tym przypadku nie może być mowy jedynie o akceptowanych przez konwencjonalną naukę fizycznych mechanizmach wynikających z oddziaływania jakiegokolwiek promieniowania przefiltrowanego czy emitowanego przez poszukiwany obiekt. Odbiór informacji odbywa się wyraźnie metodą telegnozji (zdalnego postrzegania) ukierunkowanego na cel i z wykorzystaniem jego współrzędnych, a wahadełko odgrywa jedynie rolę komunikatora. Dlatego poszukiwania radiestezyjne można również z powodzeniem prowadzić stosując zaszyfrowane (znane tylko zleceniodawcy) współrzędne celu lub jego materialny (substancjalny) identyfikator (tzw. świadka).
Za pomocą radiestezji sprzężonej z telegnozją da się uzyskać informacje o celu znajdującym się nawet w znacznej odległości, a taka połączona forma anomalnego postrzegania nazywana jest teleradiestezją.
Radiestezję można także wykorzystać jako swoisty miernik różnych wielkości fizycznych, jeśli dysponujemy dodatkowymi wyskalowanymi przez siebie przyrządami. Jesteśmy tego w stanie dokonać nawet wtedy, gdy obiekt pomiaru nie znajduje się w bezpośredniej bliskości. Potrafimy także śledzić przebieg procesów geologicznych (np. wybuch wulkanu, trzęsienie ziemi) czy zmian klimatycznych, i to w odległych rejonach Ziemi. Konwencjonalna fizyka nie potrafi wyjaśnić mechanizmy takich fenomenów. Może tego natomiast dokonać tzw. nowa fizyka, integrująca znane prawa fizyczne z oddziaływaniami świadomości.
Jak szeroki jest wachlarz możliwości radiestezji, mogą świadczyć dalsze przykłady. Każde wahadełko ma swój kolor rezonansowy dobierany za pomocą jego kształtu i wymiarów. Posiada ono również indywidualny zakres roboczy, poza którym nie spełnia już roli anteny, lecz wyłącznie wskaźnika. Uważa się, że doświadczony radiesteta o szerokim paśmie roboczym jest w stanie zdiagnozować choroby, a także przywrócić choremu równowagę energetyczną za pomocą wahadła starannie dobranego do właściwego pasma promieniowania.
Analizując problem powtarzalności wyników eksperymentów z zakresu radiestezji należy wyraźnie podkreślić, iż
bardzo często przy prowadzeniu badań zjawisk anomalnych zapomina się o tym, że są one niezwykle podatne na wszelkiego rodzaju zakłócenia, a zwłaszcza na wpływy mentalne.
Radiestezja to forma anomalnego postrzegania pozazmysłowego. W trakcie prowadzonego doświadczenia zarówno eksperymentator, jak i zespół osób kontrolujących stanowią układ wzajemnie sprzężony. Negatywnie nastawiony członek zespołu jest w stanie skutecznie zakłócić przebieg doświadczenia programując jego efekt zgodnie z własnymi przekonaniami. Ten, kto jest przeświadczony, że zjawisko anomalne nie ma prawa istnieć, nigdy nie uzyska pozytywnych wyników, ponieważ jego świadomość będzie blokować anomalny odbiór danych. Zjawisko to określane jest jako tzw. efekt eksperymentatora, a takie figle potrafi płatać nasza własna, ukształtowana sceptycznie świadomość.

Danuta Adamska-Rutkowska